READYfilm.heyo.pl

nowożytne krucjaty . imax - kino przyszłości . gospodarka = lokomotywa . za sztukę do pudła
polemika do artykułu 'w jaki sposób telewizja oddziałuje na młodego widza?" . zwoje znad morza martwego

READY

POLEMIKA DO ARTYKUŁU "W JAKI SPOSÓB TELEWIZJA ODDZIAŁUJE NA MŁODEGO WIDZA?"

Po przeczytaniu artykułu o robieniu wody z mózgu przez telewizję, postanowiłem opisać, co pozostałe media robią z młodym ciałem i duszą (chociaż ja taki stary nie jestem :-)).

Na samym początku chciałem też wejść w małą polemikę z tekstem "W JAKI SPOSÓB TELEWIZJA ODDZIAŁUJE NA MŁODEGO WIDZA?".

"Na pewno z zainteresowaniem oglądam "Rower Błażeja", w którym poruszane są aktualne tematy z życia młodzieży. Nikt niczego nie narzuca, każdy ma prawo wyrazić swoja opinię i nie wstydzi się tego"

Po pierwsze nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "Rower Błażeja" jest programem, który nic nie narzuca i jest wolny od cenzury. Jak dla mnie ten program jest średniej wartości i nie do końca potrafi przedstawić omawiany problem. Nie sądzę, żeby promował polską kulturę i sztukę. Jest tutaj tak jak i wszędzie przerost formy nad treścią i tak dobrze, że mało kiwają kamerą.

"Pozytywnym czynnikiem są informacje, które pod dostatkiem dostarcza nam telewizja. "Wiadomości", "Panorama", "Fakty" to serwisy, które są codziennym obowiązkiem człowieka, który chce się orientować co się wokół niego dzieje."

Tutaj niestety nie zgodzę się z Tobą z kilku powodów. Po pierwsze wiadomości to są już tylko i wyłącznie szukaniem sensacji. W swoim tekście napisałaś, że tylko niektórzy dziennikarze postępują w ten sposób, że na siłę szukają sensacji. Szczerze mówiąc w ten sposób działają całe media. Wytłumaczenie jest tylko jedne: ciekawe wiadomości = oglądalność = pieniądze = sukces. Jest to naprawdę banalna prawda, która determinuje w tej chwili całe media. Poza tym polski warsztat dziennikarski wymaga jeszcze dużo nauki. Jeżeli w "Wiadomościach" jako "zapchaj dziurę" daje się kilkuminutowego newsa o szarańczy i nie podaję się przy tym żadnych szczegółów, tylko niech sobie leci, bo szoł mast goł on... "Fakty" natomiast mówią o wszystkim z ogromnym przejęciem, jak gdyby każda serwowana przez nich informacja była najważniejsza na świecie. Pan Lis jest naprawdę bardzo zdolny i potrafiłby z odpowiednim nastawieniem opowiedzieć o tym jak z buraków robi się cukier. Na pewno oglądalność była by maksymalna. Poza tym telewizja szuka tylko wydarzeń złych, albo z plastikowego rynku popkultury i wybacz mi Koleżanko, ale nie można nazwać tego normalnym kształtowaniem świadomości każdego inteligentnego człowieka.

Chciałem także trochę obronić telewizję, pomimo tego, że sam jej nie lubię :). Telewizja "sformatowana" taka jak "National Geographic" i inne tego typu programy bezsprzecznie poszerzają horyzonty. Poza tym wszelkie reportaże, które są emitowane naprawdę dają człowiekowi bardzo wiele.

Tym chciałbym skończyć polemikę z Koleżanką i zająć się nagonką na inne media. Zacznę od prasy.

Dzieci mają ogromny wybór jeżeli chodzi o pisma skierowane właśnie do nich. Ostatnio wiele wydawnictw wydaje pisma, dzięki którym dzieci mogą nauczyć się języków obcych, albo też bardziej prozaicznych spraw jak czytanie i pisanie. Na razie z kiosków nie zniknęły takie pisma jak "Ciuchcia" itp. Ale jak wiadomo, każdy kij ma dwa końce. I właśnie po drugiej stronie tego kija znajdują się komiksy. Na pewno jestem daleki od krytykowania tej formy przekazu. Jednak w wielu komiksach prezentowane są wartości, które niekoniecznie powinne trafiać do dzieci. Chodzi mi tutaj szczególnie o amerykańskie hity tj. "Spiderman", "Batman", nie mówiąc o "Lobo" :). Na pewno dzięki nim dziecko może rozwijać swoją wyobraźnię. Całe szczęście, że istnieje tu także jasny podział na dobro i zło. Niestety w tego typu komiksach jest wiele przemocy i sytuacji, które nigdy nie będą miały odniesienia w życiu codziennym. Czy normalni ludzie mają w sobie jakieś cechy pająka i czy w ogóle potrafią przekształcać się w takowego? Czy potrafią latać na własnoręcznie utkanej pajęczynie? Odpowiedź jest jedna i brzmi: nie. Takie treści na pewno mają negatywny wpływ na młodych ludzi, a mogę się nie raz o tym przekonać patrząc na mojego młodszego brata ciotecznego. Morał, który przychodzi do głowy jest tylko jeden: "Rodzice muszą patrzeć co ich dzieci czytają! W ogóle rodzice powinni patrzeć na dzieci!".

Małe dzieci rosną i rosną, aż w końcu przyjdzie okres, który jest ciężki i dla nich i dla ich rodziców, czyli dojrzewanie. Tutaj także nasze kochane wydawnictwa mają pełną gamę produktów, którymi skrzętnie zapełniają rynek. Wybór jest ogromny poczynając od "Twista", przechodząc przez "Bravo" i kończąc na "Filipince". To właśnie na łamach tych pism "mają być" rozwiązywane problemy ludzi młodych. Jest to jednak tylko hasło, które ma tylko jeden cel - sprzedać jak najwięcej egzemplarzy. Spróbuję udowodnić moją tezę, ale któż powie, że rubryka "Mój pierwszy raz" jest nieciekawa!? Poza tym kto z nas mógłby przeżyć bez informacji, z kim teraz jest J. Lopez, albo kto ma powiększany biust. Ostatnio w tych wszystkich pismach pojawił się nowy dział: "Ale obciach", w którym to można przeczytać o niesamowicie śmiesznych historiach naszych kolegów i koleżanek. Jakże miło jest pomyśleć, że nie tylko my jesteśmy takimi ofiarami losu, i że każdemu może podwinąć się noga. Jak wiadomo: "Dobry żart tynfa wart". Tylko czym jest ta tynfa? :P [proszę zgadywać, czekam na maile]
Oczywiście nie zapomniałem, że istnieje zawsze dział "Porady". Jak wczytamy się w pytania, to aż niemożliwe, że zadaje je nastolatka. Dlatego, że są one infantylne i nie potrafię sobie wyobrazić jak czternastoletnia dziewczyna pyta się jak używać tamponów. Zaraz ktoś powie, że ona na pewno boi się zapytać o to rodziców. A koleżanki? Jeżeli jest wstydliwa to i tak wcześniej spyta się jakiejś psiapsiuły niż BravoGil. Wg mojej skromnej opinii to te wszystkie listy są wymyślone... [każdy może się mylić]

Patrzę teraz na pierwsze klasy w moim liceum i zastanawiam się skąd oni się wzięli? Już wiem, oni po prostu przeczytali za dużo "Bravo". Ukazywane jest tam, że jedynym celem dziewczyny jest nałożenie na siebie jak największej ilości szpachli i tapety [Zabierają czytelników pismom budowlanym :( ]. Musi się także modnie ubierać, ale nie w to, co się jej podoba, tylko w to co jest prezentowane w pisemku. Musi być nowoczesna, umieć podrywać chłopaków, ale także ich rzucać. No jakże, nowoczesna dziewczyna w XXI nigdy nie może zostać rzucona, to ona musi dać kosza zakochanemu po uszy chłopakowi. Musi być także wymagająca od chłopaka tzn. chłopak musi mieć prezerwatywy.

A gdzie jest tutaj przedstawienie godności i wartości człowieka. Gdzie nauka szacunku do siebie i innych? Ano poszła w las, na wschód, bo tam jest cywilizacja... Na koniec drogi Czytelniku spójrz do horoskopu i zobacz jak będzie układała Ci się miłość w następnym tygodniu. Bo w moim horoskopie wychodzi, że 2 dni z jedną dziewczyną to dużo za dużo i już najwyższy stan zmienić ten stan rzeczy.

Bardzo ubolewam nad tym, że nie ma tego typu pism dla chłopaków, czyżbyśmy byli za mądrzy na to :). Oj, chyba wszedłem na niebezpieczną ścieżkę zdrowia :).

Teraz przejdę do Internetu. Oj tak :) Moje ulubione źródło informacji, a także niestety bełkotu, nijakości i po prostu gó***. Weźmy pierwszą lepszą wyszukiwarkę wpiszmy w niej jakieś powszechnie znane słowo, wciśnijmy magiczny przycisk, poczekajmy sekundkę. Jeżeli nie znalazłeś w spisie stron, jakichś z treścią "zakazaną" jesteś szczęściarzem. Ile razy się naciąłem wyszukując poważnych informacji, to by zabrakło palców u rąk i nóg u mnie i moich znajomych :) Ooo, przypomniała mi się także sprawa "Teleranka". [Nie będę mówił, że niektórzy dziennikarze, którzy opisywali tę sprawę, nie powinni mieć nic wspólnego z mediami, ale to sprawa na inny tekst :) ] Kiedy dzieci mogły obejrzeć bardzo ciekawą stroną, która została zaprezentowana przez pana, którego nie wszyscy zaakceptowali :) Gdzie jednak można znaleźć informacje na bardzo szczegółowe tematy, skąd brał bym odpowiedzi na moje prace domowe. Lubię książki, ale po co tracić godziny na wyszukanie kilku zdań w stosie książek, jeżeli to samo możemy uczynić w ciągu kilku sekund.

Młodzi ludzie mogą uzyskać dzięki Internetowi bardzo łatwy kontakt z innymi. Jest to na pewno bardzo ciekawe mieć kolegę po drugiej stronie oceanu, gorzej robi się kiedy zamiast wyjść z domu rozmawiamy z kolegą, który mieszka niedaleko nas.

Zostało mi już tylko ostatnie medium, moje kochane radio. Na samym początku chciałem powiedzieć, że niestety mieszkam w Warszawie. Może w innych regionach kraju sytuacja na rynku radiowym wygląda lepiej. Powinienem być bardzo szczęśliwym człowiekiem, ale jak wiadomo nie każdy potrafi doceniać dary które dostaje od innych.

Przecież mam u siebie aż 3 stacje, które grają NAJLEPSZE PSZEBOJE LAT 80, 90 i WSPÓŁCZESNYCH. No jakże, kto z nas nie lubi słuchać 24 godziny na dobę Brydzi Spirs i Szakiry. Nie lubicie, to możecie usłyszeć eNSynki i ich troje... Przecież to są najlepsze zespoły! Słucha ich cały lud pracujący miast i wsi. Radio ma grać, vox populi vox dei! Ale jak ktoś mądry kiedyś powiedział: o gustach się nie dyskutuje.

Zapytajmy naszych rodziców, czy nie słuchali kiedyś w radiu audycji i słuchowisk? Gdzie one się podziały, dlaczego zastąpił ją różowy plastik, który powoli otacza swoją powłoką coraz więcej dziedzin naszego życia codziennego. Przecież radio nie powinno służyć li temu, aby pani w obcisłym i skąpym stroju (w radiu go niestety nie widać :) ), która nie posiada prawie żadnych zdolności wokalnych. Nie zapomniałem także o EnRycze, który tak pięknie śpiewał na swoim koncercie w Polsce. Wtedy ukazał nam pełen wachlarz swojego warsztatu głosu. Zachęcam do zassania z sieci pliku z tym nagraniem. Powinno być to podstawową pozycją fonoteki każdego szarego człowieka. Ja mam! Ktoś powie, ze to androny, ale taka jest prawda.

Pokażcie mi rozgłośnie, która w ciągu kilku ostatnich lat zwiększyła ilość audycji słownych, albo przeformatowała się na muzykę niszową. Jedyne działania, które dzieją się na rynku idą wręcz w kierunku przeciwnym. Najlepszym przykładem jest "Radiostacja". Zlikwidowano tam wieczorne audycje na rzecz komputera. Ciekawe kiedy i tam dotrze wszechobecny pop. Wiadomo wszelkie cięcia spowodowane są przez pieniądze, a dokładnie ich brak. Co prawda jeżeli chodzi o "Radiostacją" to nie potrafię pojąć, jak można oszczędzać pieniądze na puszczaniu muzyki z komputera, jeżeli ludzie, którzy wcześniej prowadzili audycje i tak robili to w ramach wolontariatu. Następną stacją, która pragnie rozszerzyć swoją grupę słuchaczy jest niejaki Program Trzeci Polskiego Radia. Tutaj też powoli zaczyna przekształcać się istniejące wartości na prostsze i bardziej zrozumiałe dla tłumu. Niektórzy tłumaczą to regeneracją radia i pójściem o krok w przyszłość. Jeżeli tak świetliście ma wyglądać przyszłość naszej Polskiej(!) kultury to ja aż się boję. Dlaczego tak się dzieje ? Odpowiedź potrafię zawrzeć w jednym słowie: pieniądze. Już nikt nie widzi w radiu medium, które potrafi stworzyć kulturę. Ma być szybko, tanio i badziewnie. Najważniejsze w radiu są słupki! Ale nie te o które była kiedyś w Warszawie afera, tylko słupki słuchalności. Czym wyższe, tym więcej reklam, czym więcej reklam tym więcej pieniędzy... Wiadomo każda firma musi przynosić zysk, ale nie wystarcza mały zysk, musi być jak największy. Zresztą co ja będę tłumaczył, mamy kapitalizm. W nim nie ma miejsca na humanizm.
Zapomniałbym napisać jeszcze o tak świetnym ogólnopolskim radiu jak radio M. Nie pokuszę się o rozwinięcie pełnej nazwy, bo jeszcze zostanę ekskomunikowany. Tak, to jest radio dla prawdziwych Polaków, którzy pragną posiać trochę nienawiści w swoim ogródku i wydać kilka groszy na konto :) Bardzo dba się w nim o dobre kontakty z Polonią, która żyją w Ameryce, bo jak wiadomo oni najbardziej tęsknią za ojczyzną i mają najgrubsze portfele pełne dewiz. Zostają jeszcze radia, w których co godzinę można usłyszeć "Córko rybaka", no może przesadziłem, można usłyszeć ten utwór co dwie godziny :).

Spróbuję teraz podsumować całość. Dlaczego ludzie potrzebują ładnego i błyszczącego kawałka folii aluminiowej, w którym znajduje się brzydkie i niesmaczne ciastko? Przecież to co jemy jest w środku opakowania i nie ważne jak wygląda opakowanie, liczy się smak i radość naszego podniebienia. Wygląda na to, że w czasach pieniądza wystarczy nam pooglądać błyszczącą folijkę i jak ryba dajemy się złapać na haczyk bezmyślności, głupoty i nudy egzystencjalnej. Nie zważamy na to co serwują nam inni i jaką chałę nam wciskają! Cieszymy się używając tylko najprostszych instynktów, czy jednak życie musi być pustką !? Wiem, że nie mamy czasem czasu podrapać się po "czterech literach", a tu jeszcze ktoś mówi o myśleniu. Wybór należy do Ciebie: "myślenie, albo gupota". Minister Bug Oszczega. My jako ludzie dojrzali mamy także obowiązek myśleć o młodszych ludziach, naszych dzieciach, rodzeństwu. To tylko od nas zależy jak będzie wyglądać ich psychika za lat kilkanaście i jak będzie wyglądał nasz kochany świat.

Na sam koniec powiem tylko vae miserio mihi! Żegna Was Wasz pierwszy Bug :).

Bug

P.S. Czekam na głosy, bardzo chętnie się z kimś pokłócę :).

reklama


|12|

wsteczspis treści | do górydalej
C 2001 - 2002 Ready - Wszelkie Prawa Zastrzeżonedesign by Szymon Mazurek