READYfilm.heyo.pl

klątwa . gerald #2 . ziarnko nadziei . wiechu

READY

GERALD #2
kroniki sir geralda
(wypiski z pamiętników sławetnego rycerza)

18.07.1411 roku pańskiego

Minął rok od bitwy straszliwej, w której oręż słowiański chwałą po wsze czasy zasłynął. Nie był to jednak czas dobry dla męża stanu jakim ma skromna osoba się ostała. Wracając po bitwie do mej lubej, przykrość wielka mnie spotkała. Bo oto piękność przecudna, którą zaledwie trzydzieści lat temu ma pani była, a którą tak często w listach wychwalać raczyłem... ale faktów nie uprzedzając, opiszę wszystko ku przestrodze potomnym!

Jadę se na mym ognistym rumaku, z wiernym giermkiem przy boku i rozmyślam namiętnie i radośnie, cóż to ja będę z mą miłą wyprawiał, gdy nagle napięcie i trwoga mnie ogarnęła straszna. Im bliżej grodu mego, tym większy ucisk u dołu dostawałem. Nudności okropne w mym żołądku jawić się zaczęły, chcąc nie chcąc, przerwać swą podróż musiałem. W zaciszu ustronnym, za krzaczkiem niewielkim sześć pełnych pacierzy zmarnować raczyłem!

Cóżem ja skonsumował takiego, że mnie tak pokarało??!! Przeca nie grzybki przepyszne, kolorowe, które na droge z karczmy dostałem, po tym jak po piwie pół wioski w amoku wytłukłem. A może to dzik, którego ubiłem jak mi się kole nogi łasił i oślinić mnie zdołał? Fakt! Żylasty był troszke, i na żołądku stanęło. Czas umyka, a ja go trace na głupoty nieistotne, gorączka do 41 stopni spadła więc w drogę czym prędzej ruszyłem. Niestety z dalszej drogi relacyji nie zdam, gdyż na dwie niedziele mnie zmroczyło....

08. 08. 1411 roku pańskiego

Dzień przebudzenia nie utkwił mi w pamięci zbytnio, pamiętam jeno chłód ziemi sypiącej się na me ciało, a nad nią coraz mniej widoczny giermek mój, machał łopatą energicznie. Jak nie zerwę się z grobu mego! (co było podziwu godne po dwóch niedzielach bezruchu) jak nie rzucę się na grabarza wstrętnego!!! Niestety omega mu siadła na dobre i w stanie komy tym razem to ja musiałem wieźć go do domu. Zdołał jeno wyksztusić:

"-myyyyyyyślał... żem... pppppanie żeś koppppppyta wyciąggggggnął....."

12.08.1411 roku pańskiego

Nadejszła wiekopomna chwila! Bo oto jeno wzgórze niewielkie od grodu mnie dzieli! Giermek mój, pasożyt! Nie zapowie przyjazdu mego, albowiem leży przywiązany do konia i ledwie znaki życia daje. (Swoją drogą, dziwne to takie, jak to człekowi szybko siwe włosy wychodzą i obłędu dostaje... wystarczy jeno z grobu wstać z martwych i już człek taki rozum traci! ) słabowity coś giermek mój, wymienić trza, najwyższa pora.

Z tym mocnym postanowieniem wstąpiłem na wzgórze i na wspaniałą posiadłość mą spojrzałem....

O mało w ślady giermka nie poszedłem!!!! Podnosząc się z ziemi po szoku niesamowitym spojrzałem powtórnie oczy przecierając. Toż to slumsy najgorsze, nie gród mój niegdyś bogaty i wielki!!! ruina z fosą zasypaną i bramą wjazdową na rozpałke do ogniska przerobioną! Zero straży, jeno wszędzie ćpuny i żule śmierdzące! Stać się co złego musiało! I zaraz serce me trwoga ogarnęła przeraźliwa. Pani moja! Gdzież ty piękna się podziewasz???

Wpadłem jak piorun do zamku, o "Gumisiów" się potykając co chwila. Nagle zza tronu skrzek przeraźliwy usłyszałem. Stwór okropny na mnie wyleciał. Zaprawde powiadam! Niewiele jest rzeczy które strach w mym sercu zagnieździć potrafią! Ni smok okrutny, ni Urlyk - rycerz zakonu, ni nawet ewentualne rządy skrajnej prawicy mnie tak przestraszyć nie zdołały jak zrobiła to zmora okrutna z rozczapierzonymi pazurami na mnie skacząca! Powiadam wam! Lękać się było czego: wałki na tłustej, przerzedzonej głowie, szlafrok wytarty, opaćkany Bóg jeden wie czym, ćmik w szczerbatej gębie, oczy krwiste o błędnym i mętnym spojrzeniu, z czerwonymi sinymi obwódkami, Przygarbione to to o krzywych nogach posuwistym krokiem do mnie się zbliżające, ze flaszki wina marki "Wino" co jakiś czas pociągające.

Największemu wrogowi nie życzę widoku takiego! Ale najgorsze miało dopiero nadejść....

Pierwsze słowa jakem zdołał zrozumieć brzmiały: - to Ty, Mój miły? Czychby mój Geraldzik z wojenki wrócił? Chódź, niech dom ci pyska, mordo ty moja! -Precz mi z oczu siło nieczysta! (mówiąc to miecza już dobywałem) wracaj do piekieł gdzie twe miejsce po wieki!!! Już zdzielić potwora chciałem, gdy w tej mojej pomroczności jasnej wątpliwość zagościła. Cal za calem, krok za krokiem, powolutku prawda okropna dochodzić do umysłu mego zaczęła.

O tak! Prawda w końcu do mnie dotarła w pełnej swej okazałości. Pani ma we wstrętną szantrapę się zamieniła, gdyż jak stwierdziła żyć w dziewictwie dłużej już nie podoła. (dającym do myślenia był fakt, że doszła do takowych wniosków 30 lat temu, w godzinę po moim odjeździe!)

Zostawiłem to całe dziadostwo swemu losowi i tak oto stałem się rycerzem błędnym, przemierzającym kraj w szerz i wzdłuż w poszukiwaniu tej jednej jedynej, której ideał istnieje jedynie w mej wyobraźni....

Gerald

reklama
Miejsce na Twoją reklamę


|18|

wsteczspis treści | do górydalej
C 2001 - 2002 Ready - Wszelkie Prawa Zastrzeżonedesign by Szymon Mazurek