URIAH HEEP Uriah Heep (czyt. "juraja hip") to postać z książki Karola Dickensa "David Copperfield". Nie wiedzieć czemu tę właśnie postać przyjęła za swojego patrona grupa założona w 1970r. w Londynie. Jak wielu im podobnych grali nowoczesną, ostrą (jak na owe czasy) muzykę rockową wpadającą nieraz w heavy-metal, choć nie brakowało też spokojniejszych ballad. Przejawiające się zapędy eksperymentatorskie sprawiły, że często dodawano im przymiotnik "progresywni".
She asked me name my foe then. I said the need within some men Spytała mnie, kim jest mój wróg. Odrzekłem jej, że ludzi bić to fight and kill their brothers without thought of love or God. potrzebę mam i zgładzić ich, nie myśląc: "miłość, Bóg". And I begged her give me horses to trample down my enemies, Błagałem ją, by dała mi konie, bym wdeptał w ziemię ich, so eager was my passion to devour this waste of life. tak żądny byłem w pasji pożerać stratę żyć. ("Lady In Black")
W ciągu całej kariery przez zespół przewinęło się blisko 30 osób, ale wśród nich dwa nazwiska kojarzone są z najlepszym okresem grupy: David Byron i Ken Hensley. Ci dwaj wokaliści (Hensley był też multiintrumentalistą) wraz Mickiem Boxem i basistą Paulem Newtonem byli w pierwszym składzie grupy. Oczywiście zespół rockowy nie mógłby istnieć bez perkusisty, ci jednak nie zagrzewali długo stołeczka przy perkusji i zmieniali się niemal z płyty na płytę. Po 1977r. podmianom ulegali także gitarzyści i wokaliści, ale zespół nadal utrzymywał swoje charakterystyczne brzmienie.
I see you runnin' - don't know what you're runnin' from. Widzę jak biegniesz - nie wiem przed czym wiejesz tak. Nobody's comin' - what'd you do that was so wrong? Nikt nie nadchodzi - co takiego znów zrobiłeś źle? Look back and turn back - look at yourself. Odwróć się, popatrz - na siebie spójrz! Don't be afraid just look at yourself. O nic się nie bój, tylko na siebie spójrz! ("Look at Yourself")
Już pierwszy album z 1970r. przyniósł pierwsze wyobrażenie o wyrabiającym się stylu Uriah Heep, który na dobre wykrystalizował się na kilku następnych płytach. Panowie celowali w demoniczne klimaty, które nie były jednak aż tak mroczne, jak spotyka się w dziesiejszym rocku i metalu. Lepszym przymiotnikiem byłoby tu "mgliste" zważywszy, że miast śpiewać dudniącym grobowym głosem Byron i Hensley używali swoich tenorów często wchodząc w bardzo wysokie oktawy. Równie wystylizowane były gitarowe riffy i syntezatorowe melodie rodem z Hammonda czy Mooga, odbijające się echem lub lawirujące gdzieś na krawędziach zdrowego rozsądku. Najlepszym przykładem może być opus magnum zespołu: "July Morning", ponad dziesięciominutowa uczta dla miłośników klasyki rocka. "Lipcowy Poranek" ukazał się na albumie "Look at Yourself", który warto zauważyć również z powodu ciekawej okładki. Miała ona w swój środek wkomponowane lustro, by słuchacz mógł (zgodnie z tytułem płyty) spojrzeć na siebie. Jakby dla prowokacji obok lustra umieszczono dwoje oczu intensywnie wpatrujących się w oglądającego. Być może był to tylko chwyt reklamowy, ale posiada swoje symboliczne znaczenie dla tego, co robił zespół.
Riding on in the mist of morning Jedzie straszny, gdy mgła go obleka, No one dared to stand in his way. Nikt nie waży się wejść w drogę mu. Posessed by some distant calling Jedzie gnany wołaniem z daleka, Riding on through night and day. Noc po nocy, dzień po dniu. ("Rainbow Demon")
Okładki nie zawsze dokładnie odzwierciedlały muzykę zawartą na albumach. Czasami połączone z nią pokazywały jej dodatkowy aspekt niewidoczny przy poznaniu jedynie fonii, a czasami były osobnymi dziełami istniejącymi same w sobie. Mimo różnorodności zawsze pozostawały w charakterystycznej, z lekka baśniowej tonacji. Kulminacja owej baśniowości przypadła na albumy "Demons and Wizards" i "The Magician's Birthday". Wykreowany świat pełen "czarodziejów", "magów", "tęczowych demonów", "dam w czerni", "cyganek" przywodzi na myśl epokę polskiego romantyzmu, zwłaszcza że twórczość Uriah Heep koncentruje się na tematyce dwóch największych namiętności targających ludźmi: miłości i śmierci. Oczywiście miłość jest zazwyczaj tragiczna (na różne sposoby), a śmierć niepełna (tu i ówdzie pojawiają się jakieś zjawy, upiory, demony...). Same teksty piosenek raczej odwołują się do epoki zbliżonej do średniowiecza, jakby jednego ze światów fantasy. Nie są jednak oderwane od życia, bo nawiązują do tak uniwersalnych problemów jak wojna czy wspomniana nieszczęśliwa miłość. Często właśnie okładki nadają im ten drugi, współczesny wymiar, jak to jest w przypadku "Salisbury" czy "High and Mighty". Niemniej to głównie fantastyczno-średniowieczny styl podszyty psychodelią stanowił o pierwszym sukcesie Uriah Heep. Taki styl spotyka się zresztą w utworach innych grup z okresu lat 70-tych (np. Jethro Tull, Deep Purple, Led Zeppelin), także polskich (np. Budka Suflera).
There I was on a July morning looking for love Byłem tam, w ten lipcowy poranek, szukałem miłości mej With the strength of a new day dawning and the beautiful sun. Kiedy dzień swym przepięknym świtaniem właśnie budził się. At the sound of the first bird singing I was leaving for home Gdy pierwszy ptak zaczynał pieśń poranną, opuszczałem dom. With the storm and the night behind me and a road of my own. Całą noc zostawiłem za mną, a droga była tylko mą. ("July Morning")
Zmiana stylu nastąpiła z końcem lat 70-tych, gdy zespół poszedł w lekką rozsypkę i nie miał zbyt dobrych pomysłów na płytę, zwłaszcza że uprzedni liderzy całkiem odsunęli się na bok. Wydany w 1982r. album "Abominog" był przełomem w złej passie, niestety przynosząc niektóry fanom rozczarowanie. Muzyka utraciła swoją baśniowość ustępując nowej fali rocka, ale echa poprzedniego klimatu pojawiały się jeszcze tu i ówdzie. W tym stylu zespół tworzył także w latach 90-tych, wydając równolegle albumy koncertowe, z których jako znaczącą ciekawostkę można odnotować wydawnictwo "CAM B MOCKBIE / Live in Moscow" będące zapisem moskiewskiego koncertu w grudniu 1987r. Było też więcej koncertów "za żelazną kurtyną", Heep'si koncertowali także w Polsce, ale już 14 sierpnia 1992r., czyli po rozpadzie radzieckiego molocha. Koncert odbył się na Stadionie X-lecia w Warszawie. Na przełomie tysiącleci Uriah Heep wydali albumy koncertowe z gościnnym udziałem Iana Andersona (z Jethro Tull).
Daddy, daddy, tell me if you can Tato, tato, powiedz, jeśli znasz Why can't things be the way they were Czemu nic nie może być jak wtedy nim Before the war began? Wybuchła wojna ta? Come away Melinda. Podejdź tu, Melindo. Come in and close the door. Wejdź i zamknij drzwi. The answer lies in yesterday Odpowiedź leży we wczorajszym dniu Before they had the war. Przed wojną ludzi złych. ("Come Away Melinda")
Uriah Heep nie bali się żadnej muzyki i używali różnych form, od krótkich nastrojowych ballad, czasem bluesa, przez rytmiczne i dynamiczne rockowe granie po symfoniczną orkiestrację, a nawet elementy jazzowego poszukiwania formy. Jako zespół złożony wyłącznie z mężczyzn nie bali się także śpiewać falsetem i wokalizować zawodząc nieraz bardziej niż ich gitary, co może dziś brzmieć wręcz głupio, ale dobrze oddaje ducha tej muzyki. A o klasie gitarzystów może świadczyć fakt, że równie dobrze radzili sobie z gitarami elektrycznymi, co akustycznymi, z obu rodzajów wyszarpując niebanalne melodie. Heep'si łączyli rock/metal z muzyką przypominającą chóralne śpiewy znane z muzyki klasycznej, co było licznie podchwycone i wyodrębniło się później w postaci rocka gotyckiego.
Stranger than the sunrise, Dziwniejsza niż wschód słońca, Darker than the night, Mroczniejsza niźli wieczór, Fiercer than a rainstorm Dziksza niż deszczowa burza This is man's delight Jest rozkosz człowiecza. ("Blind Eye")
Uriah Heep nie stali się może tak znanymi legendami rocka jak Deep Purple, Led Zeppelin czy Pink Floyd (choć ci ostatni są jakby innej półki, mało kto im dorówna), ale wywarli piętno na tej muzyce w okresie jej młodości. Przecierali nowe ścieżki wśród takich gatunków jak rock gotycki czy psychodeliczny. Zostali klasykami tej muzyki, choć może ich forma nie dotarła do szerszego odbiorcy. Koncertują nadal, choć w zmienionym składzie i nadal cieszą uszy ich bardziej i mniej odwiecznych fanów.
Ciekawe strony: Łukasz Adamowski |